Myślisz, że mnie znasz?
Może udowodnij mi to mówiąc jaki mam kolor oczu?
No proszę... nie wiesz!
Wiedziałeś, że cierpię na depresję, że codziennie siedzę w koncie płacząc?
Każdego dnia myślę nad samobójstwem.
Nie chcę wychodzić z domu, patrzeć na ludzi, boje się ich...
Nikogo nie obchodzi, to że chlastam się bo nie lubię swojego ciała.
Próbuję je schować za ranami, strupami...
Jest ich coraz więcej i więcej...
Pytasz "dlaczego?". Dlatego, że jestem gruba, ohydna, obrzydliwa - wyglądam jak świnia.
Chcę umrzeć, ten świat mnie niszczy.
Nie potrafię już dłużej ranić swoim zachowaniem. W końcu skończę ze sobą, nie martw się!
Skończą się problemy, skończy się wszystko...
Nienawidzę swojego odbicia w lustrze, unikam go...
Codziennie zasypiam z nadzieją, że już się nie obudzę, jednak za każdym razem jest inaczej...
Moje ciało to pamiętnik, który już zawsze będzie mi przypominał o wszystkim, wszystkim...
Cierpienie, samotność... - hmm, to właśnie moje "życie".
Niech to się już skończy, błagam...
POMOCY!!!
środa, 27 listopada 2013
niedziela, 24 listopada 2013
Brak siły do życia...
Czy ktoś by zatęsknił za mną?
Uroniłby choć jedną łzę?
Czy ktoś odwiedzałby mój grób?
Mam nadzieję, że nie. Nie potrzebuje litości. Nie chcę nikogo.
Nienawidzę ludzi. Wezmę tabletki i zasnę.
Nie chcę więcej żyć, nie chcę patrzeć na ludzi.
Przepraszam, za wszystko.
Przepraszam Cie mamo za to że nie jestem Twoją wymarzoną córeczką! : (
Uroniłby choć jedną łzę?
Czy ktoś odwiedzałby mój grób?
Mam nadzieję, że nie. Nie potrzebuje litości. Nie chcę nikogo.
Nienawidzę ludzi. Wezmę tabletki i zasnę.
Nie chcę więcej żyć, nie chcę patrzeć na ludzi.
Przepraszam, za wszystko.
Przepraszam Cie mamo za to że nie jestem Twoją wymarzoną córeczką! : (
sobota, 23 listopada 2013
Samobójstwo.
"Samobójcy to tchórze" - Czy to aby na pewno prawda?
Moim zdaniem nie, samobójcy to ludzie, którzy nie potrafią żyć na ziemi bo ludzie na niej ją niszczą.
Ich miejsce jest do góry, sami się ranią bo. Rany na ich ciele to ich tajny szyfr do nieba. Nie rozumiem dlaczego ludzie odwracają się od takich osób. Ludzie, którzy nigdy bólu nie doznali nie zrozumieją tego.
piątek, 22 listopada 2013
Witaj w świecie samotności!
Chodź, opowiem Ci historię. Historię pełną bólu i cierpienia. Pełną samotności i ran na dłoniach. Pełną prób samobójczych. Pełną fałszywych osób. Pełną łez. To nie historia z wesołym zakończeniem. Ona trwa wiecznie. Chodź, pokaże Ci jak wygląda moje życie.
Więc tak, w moim życiu są dobre chwile jak i złe. Wiem, jestem jeszcze dzieckiem, ale nie jedno przeżyłam. Nie jedno przeszłam... i na pewno jeszcze nie jedno przejdę.
Czasem sięgam po tabletki, ale nie mogę tego zrobić... coś mnie blokuje. Staram się pomagać wszystkim, ale nie chcę tego od innych, bo nikt mi tak czy siak nie pomoże. Jestem zdana na siebie w tym jednym wielkim GÓWNIE. Nic nie poradzę, trzeba jeszcze chwilę przeżyć, potem się zobaczy.
Samobójstwo jest rozwiązaniem wszystkich problemów, nie mówię o tym, omijam ten temat, nie mówię o śmierci, ponieważ boję się że wypowiem coś czego nie powinnam.
Jak to możliwe, że ludzie patrząc mi w oczy nie widzą łez, patrząc na ręce nie widzą ran?
A może nie chcą ich widzieć, może boją się tego? Może boją się mnie?
A moja nazwa "Depresja" wzięła się stąd, że cierpię na depresję... Nie wiedziałeś prawda? Nikt nie wiedział...
Dlaczego nie mówiłam o tym?
Hmm, bałam się pytań, bałam się tego, że już Ci moi ostatni przyjaciele się odwrócą, Kamila teraz na pewno to czytasz...
I zastanawiasz się jak to możliwe, ale tak. To prawda, cierpię na depresję. : )

Więc tak, w moim życiu są dobre chwile jak i złe. Wiem, jestem jeszcze dzieckiem, ale nie jedno przeżyłam. Nie jedno przeszłam... i na pewno jeszcze nie jedno przejdę.
Czasem sięgam po tabletki, ale nie mogę tego zrobić... coś mnie blokuje. Staram się pomagać wszystkim, ale nie chcę tego od innych, bo nikt mi tak czy siak nie pomoże. Jestem zdana na siebie w tym jednym wielkim GÓWNIE. Nic nie poradzę, trzeba jeszcze chwilę przeżyć, potem się zobaczy.
Samobójstwo jest rozwiązaniem wszystkich problemów, nie mówię o tym, omijam ten temat, nie mówię o śmierci, ponieważ boję się że wypowiem coś czego nie powinnam.
Jak to możliwe, że ludzie patrząc mi w oczy nie widzą łez, patrząc na ręce nie widzą ran?
A może nie chcą ich widzieć, może boją się tego? Może boją się mnie?
A moja nazwa "Depresja" wzięła się stąd, że cierpię na depresję... Nie wiedziałeś prawda? Nikt nie wiedział...
Dlaczego nie mówiłam o tym?
Hmm, bałam się pytań, bałam się tego, że już Ci moi ostatni przyjaciele się odwrócą, Kamila teraz na pewno to czytasz...
I zastanawiasz się jak to możliwe, ale tak. To prawda, cierpię na depresję. : )

18:18, 15:15, 11:11, 01:01 - czyli "szczęśliwe" godziny.
Kiedyś pewien ktoś powiedział mi że w momencie kiedy spojrzę na zegar i na nim będzie godzina typu 18:18 ktoś mnie kocha. Wierzycie w to?
Na takie godziny wpadam dość często, choć nie wierzę, że ktoś naprawdę mnie kocha, jednak za każdym razem pojawia się wieeelki uśmiech na mojej twarzy, co jest rzadkością. Czasem pocieszamy się takimi wpadkami.
Co myślicie o takich przesądach? : ))
"Teraz mam 1* lat, gdy patrzę w lustro,
widzę dziewczynę wyglądającą jak cień człowieka,
Zniknęła jej pewność siebie, nie wiedziała już czego tak naprawdę chce, odsunęła się od ludzi.
Oczy jej straciły swój blask, stały się puste. Twarz nie pokazywała uczuć, tylko zmęczenie.
Żyję zaledwie 1* lat, a ten świat już zdążył mnie zmęczyć.
Wszystkie priorytety zamieniają się w jeden wielki żart."
czwartek, 21 listopada 2013
21.09.2013 Dzień jak każdy...
Każdy dzień jest taki sam, każdego dnia wstaję w trudem z łóżka. Z łzami w oczach. Każdego dnia muszę patrzeć w lustro...
Tak bardzo tego nie lubię.
Jak każdego dnia wyszłam z łóżka, ubrałam się... krótko mówiąc ogarnęłam.
Było już za dziesięć ósma, za chwilę miałam autobus... Moja "mama" zbiegła na dół z krzykiem, że mam już wyjść. Powiedziała, że mam się wynosić. Wzięłam kurtkę i wybiegłam z domu, pobiegłam na przystanek, biegłam boiskiem. Oczywiście zapomniałam, że nie mogę tego robić, no ale cóż... W pewnym momencie przestałam biec, z oczy poleciały mi łzy, zbliżałam się do przystanku, otarłam łzy, wyprostowałam się i poszłam, znów udawałam tą twardą. Z "uśmiechem" na twarzy wyszłam ze szkoły, na ławce siedziały moje przyjaciółki podeszłam do nich. I udawałam, że jest dobrze...
Tak do końca lekcji.
Wróciłam do domu, przebrałam się i poszłam do cioci na obiad, bo w domu nigdy do nie ma. Nigdy dla mnie go nie ma.
W głowie siedziała mi od rana jedna myśl "może to dzisiaj, może właśnie to ten moment by sięgnąć po tabletki?". Siedząc u cioci gapiłam się w ścianę myśląc o tym. W pewnym momencie moja ciocia musiała wyjść z domu, musiałam wrócić. Przyszła, pokierowałam się do pokoju, wzięłam laptopa, weszłam na Facebook'a i od razu dosiałam wiadomość od niego, pisał, że mnie kocha, że jestem dla niego wszystkim. Siedziałam i płakałam, bo przecież mnie nie można kochać, prawda? Potem czule się pożegnał i wyszedł.
Odłożyłam komputer na bok i zaczęłam myśleć, płakać, nie wytrzymałam sięgnęłam po tabletki, zjadłam chyba z 15 i nic... Nadal tu jestem, zaczęłam płakać, jestem aż tak cholernie głupia, że nawet zabić się nie potrafię, który to już raz? Hmm, może 3.
Teraz siedzę i piszę ten post, z łzami w oczach, nie potrafię już racjonalnie myśleć, myślę tylko o jednym.
Zaraz położę się spać, zasnę z nadzieją, że jutro się nie obudzę... : )
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




