piątek, 13 grudnia 2013

Warto?

   Czy warto wierzyć w lepsze jutro? Warto mieć nadzieję? 
Przecież jutro nie będzie dobrze, będzie jeszcze gorzej. 

Czasem siedzę na łóżku z kubkiem herbaty i łzami w oczach zastanawiając się nad sensem życia, czy warto walczyć o coś skoro potem musimy to stracić? 
Kiedyś my, nasze czyny, nasze imię pójdziemy w niepamięć, każdy zapomni o nas. 
Przecież jesteśmy tylko ludźmi, jest nas miliardy... 
Jedna osoba mniej czy więcej... 
Nikt nie zauważy. 
A może Bóg zsyła nas na Ziemię bo mamy misję do wypełnienia? Może dopiero gdy zrobimy to co mamy zrobić nas zabiera do siebie? 
Sama nie wiem... 


środa, 11 grudnia 2013

Historia...

   Dawno mnie tu nie było, więc dzisiaj opowiem pewną historię pewnej dziewczyny...

Hmm, od czego zacząć? Za pewne od początku...
Więc, 13 lat temu na świat przyszła mała dziewczynka, dostała imię Kaja. 
Jej życie było pełne wrażeń, humory, szczęścia. Zawsze miała uśmiech na twarzy, w przedszkolu nie miała zbyt wiele koleżanek, siedziała cichutko w kącie zajmując się sobą, bawiła się sama i zupełnie jej to nie przeszkadzało. Po powrocie do domu czekał na nią malutki braciszek, mama, tata, babcia... 
Było idealnie...
Kaja, jak każde dziecko musiała pójść do szkoły. Pierwsze 3 lata jakoś minęły, była wyśmiewana, ponieważ była grubsza, nie miała koleżanek, zawsze siedziała sama na ławce. Czwarta minęła tak jak pozostałe klasy. 
Będąc w 5 wszystko zaczęło się zmieniać, miała koleżanki i kolegów. Nawet kilka przyjaciółek, zakochała się. Straciła na wadze, więc inne dzieci zaczęły z nią rozmawiać. Była zupełnie inna, zaczęła przeklinać, czasem sięgała po papierosy... 
Dlatego, że jej starsi koledzy ją do tego namawiali. Miała swoją grupkę przyjaciół i ich się trzymała.
Jednak jej problemy się nie skończyły, zawsze znajdzie się ktoś kto musi wszystko niszczyć. 
Ale dobra, omińmy ten temat...
Potem nadeszło zakończenie roku, wszystko się rozpadło.
Jej przyjaciele poszli do nowych szkół, wszystko się zmieniło. 
Jednak w 6 klasie zyskała kilka koleżanek w swojej klasie, ogólnie wszystko było dobrze... 
Nadszedł koniec roku, z oczu dziewczyny nie poleciała ani jedna łza, chciała już aby to wszystko się skończyło, nie tęskniła za swoją klasą. 
Potem wakacje 2013 praktycznie całe spędziła na podróżach po Polsce z mamą, jej chłopakiem i bratem. 
Czas wolny spędzała przed komputerem, w domu. 
Bardzo chciała by wakacje się nie kończyły, jednak kiedyś muszą... 
Po wakacjach miała iść do gimnazjum, w jej przyszłej szkole miała wielu znajomych i przyjaciół. 
Bardzo się bała. 
Jednak dała radę, pierwsze dni byłby fajne, kolejne też, aż do teraz, ma wielu znajomych, kilkoro przyjaciół. 
Niestety nie docenia tego co ma. 
Jednak coś w niej jest innego, tylko co? 
Hmm, niby jest uśmiechnięta, wesoła, a w środku, na ręka, na ciele, w głowie? 
A tak naprawdę uśmiech to maska, wesoła (?) czy może udaje, w środku pustak, na rękach prawdziwy pamiętnik, zarówno jak na całym ciele, w głowie jedna myśl... samobójstwo. 
Dawna Kaja zaginęła kilka miesięcy temu... Zmarła, nie wróci już. 
Kaja popadła w depresję, ludzi pytają ją dlaczego to robi, mówią że ma przestać, że nic nie wie o życiu.
A przecież jej rodzice się rozwiedli, wychowuję się sama, tzn ma mamę, ale tak na prawdę jej nie ma. 
Codziennie rano płacze gdy ma wyjść z łóżka, ponieważ boi się ludzi, nie lubi ich. Boi się ludzi. Nigdy nie patrzy nikomu w oczy bo boi się że ktoś zobaczy w nich jej łzy i zapyta dlaczego. 
Nie lubi mówić o sobie, o tym jak się czuje. 
W szkole jest "radosna", "uśmiechnięta" nikt by się nie spodziewał jaka jest naprawdę. 
Kaja codziennie myśli nad samobójstwem, jest jej źle na tym świecie. 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Zwidy...

Znam wiele osób z podobnym problemem do mojego.
Mianowicie często widzę różne stwory, których tak naprawdę nie ma.
Niedawno obudziłam się cała zapłakana, usiadłam na łóżku... I zobaczyłam tajemniczą postać, miała dziwną twarz, nie miała ust.
Była blada, miała potargane ubrania i rozczochrane włosy... Właściwie to był mężczyzna, miał wielkie wyłupiaste oczy.
Widziałam go przez 5 sekund, potem znikł...
Wydaje mi się że ta postać nie miała ust dlatego, że milczenie wszędzie jest dobre. Czasem lepiej milczeć, nie wypowiadać niektórych słów.
One ranią, my ranimy...
Teraz gdy się budzę nie otwieram oczy, boję się że ujrzę coś co utkwi w mojej pamięci jak poprzednie zdarzenie. Wiem, że to nie sen, nie żadna schiza.
To jedno z wielu...
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na ten temat to po prostu napiszcie... : ))